laczego tanie wdrożenia kuszą, a potem zawodzą? Cena to naturalne kryterium przy wyborze partnera wdrożeniowego. Problem w tym, że wyjątkowo niska oferta rzadko oznacza realne oszczędności. Najczęściej kryją się za nią trzy scenariusze:
1. Niedoświadczenie i desperacja
Agencje zaniżające ceny:
- dopiero wchodzą na rynek i desperacko potrzebują referencji,
- albo mają problemy finansowe i walczą o każdy projekt.
W e-commerce brak doświadczenia niemal zawsze kończy się niedoszacowaniem skomplikowania projektu.
2. Drastyczne uproszczenie założeń
Obowiązuje zasada „trójkąta projektowego”: zakres – czas – koszt. Optymalizacja dwóch elementów odbywa się kosztem trzeciego.
W praktyce oznacza to, że jeśli cena i termin są „niezwykle atrakcyjne”, to zakres projektu zostanie maksymalnie ograniczony – często w sposób, który uniemożliwia realizację celów biznesowych.
3. Tania technologia jako „furtka”
Część firm traktuje wdrożenie sklepu online jako „wytrych” do dalszej sprzedaży innych usług, np. marketingowych. W rezultacie platforma nie jest budowana jako fundament biznesu, ale jako produkt uboczny – ograniczony, nietrwały i trudny do rozwinięcia.
Wolisz słuchać niż czytać?
Zobacz nasze wideo:
Historie z życia wzięte
Przypadek 1: mały sklep, duży problem
Firma z branży wyposażenia łazienek odrzuciła oferty agencji (ok. 25 tys. zł) i wybrała „znajomego programistę” za 8 tys. zł. Po 6 miesiącach sklep nadal nie działał. Straty: kilkanaście tysięcy złotych oraz co najmniej rok opóźnienia we wejściu na rynek.
Przypadek 2: absurdalna różnica w B2B
Producent przemysłowy potrzebował rozbudowanej platformy z integracją ERP i CRM. Średnia wycena profesjonalnych agencji: 7 mln zł. Najtańsza oferta: 250 tys. zł. Projekt nigdy nie został zrealizowany.
Przypadek 3: fashion na 70 rynkach
Producent odzieży planował ekspansję międzynarodową. Dwie tanie próby (ok. 200 tys. zł każda) zakończyły się niepowodzeniem. Dopiero trzecie podejście – z doświadczoną agencją za 4 mln zł – zakończyło się sukcesem.
Wniosek? Koszty nieudanych prób wielokrotnie przewyższają oszczędności na starcie.
Ukryte koszty taniego wdrożenia
Poza bezpośrednimi wydatkami na fakturze, firmy płacą także w innych obszarach:
- Utracona okazja rynkowa – każde opóźnienie to miesiące straconych przychodów i utrata przewagi konkurencyjnej.
- Koszt wizerunkowy – według Forrester, 63% klientów porzuca markę po jednym złym doświadczeniu. Odbudowa reputacji jest kosztowniejsza niż jej budowanie.
- Koszt organizacyjny – zaangażowane zasoby wewnętrzne zostają zmarnowane, a zespoły – zdemotywowane.
- Dług technologiczny – tanie rozwiązania generują problemy utrzymaniowe i podnoszą koszty w długiej perspektywie.
- Koszt mentalny liderów – nieudane wdrożenia obciążają menedżerów i wpływają na ich karierę.
Jak uniknąć pułapki taniego wdrożenia?
Pięć kluczowych zasad:
- Weryfikuj doświadczenie branżowe – sprawdzaj referencje i realizacje w twoim sektorze.
- Proś o uzasadnienie wyceny – rzetelna agencja potrafi rozłożyć koszty na czynniki pierwsze.
- Wymagaj planu integracji – brak szczegółowej analizy to sygnał ostrzegawczy.
- Stawiaj na fazowe wdrożenie – mniejsze etapy pozwalają wcześnie wykryć problemy.
- Przygotuj wewnętrzny zespół – dedykowani pracownicy zwiększają szanse powodzenia.
Podsumowanie
Jak mówi znane powiedzenie: „Nie jestem na tyle bogaty, by kupować tanie rzeczy.” W e-commerce ta zasada jest wyjątkowo trafna.
Firmy, które zaczynają od „oszczędnych” wdrożeń, w dłuższej perspektywie wydają wielokrotnie więcej, niż kosztowałoby profesjonalne podejście od początku.
Nie chodzi o wybieranie najdroższych ofert – chodzi o realną ocenę wartości i kosztów. Bo każda decyzja technologiczna nie dotyczy wyłącznie systemu, ale przyszłości całego biznesu.